Interesuje mnie wszystko co jest związane ze stylem życia: wystrój wnętrz, design, moda, kuchnia, sposób spędzania wolnego czasu i sposób spędzania czasu z dziećmi. Uwielbiam stare domy, stare przedmioty, stare meble, w które można tchnąć nowe życie i stworzyć je na nowo w zupełnie nowej formie i stylu.
Kategorie: Wszystkie | deco | styl życia
RSS
czwartek, 09 marca 2017

...jest zupełnie inna niż południowa. Przede wszystkim jest niebywale zielono i zdecydowanie chłodniej.

Góry Anaga są pokryte lasami wawrzynowymi. Kiedyś takie lasy podobno pokrywały część Europy ale ostały się tylko na północy Teneryfy.

W górach jest bardzo dużo fantastycznych punktów widokowych, warto się zatrzymać na nich i podziwiać zapierającą dech panoramę gór.

W lasach jest wiele ścieżek dydaktycznych i szlaków, którymi można podążać samotnie, ponieważ nie ma tu tłoku charakterystycznego dla południa wyspy.

Wędrowanie i możliwość obcowania z przyrodą, tego można oczekiwać po górach Anaga!

Anaga

Anaga

Anaga

Anaga

poniedziałek, 06 marca 2017

Atrakcji dla dzieci jest mnóstwo! Od parków wodnych poczynając, poprzez różnego rodzaju ogrody zoologiczne, botaniczne itp. Jest w czym wybierać.

My odwiedziliśmy dwa parki wodne i kilka zoo.

Byliśmy w Siam Park podobno najlepszym w Europie parku wodnym.

Opinia dziecka: atrakcje fajne ale stanie w kolejkach masakryczne. 

Do każdej atrakcji trzeba odstać 10min.

Do drugiego parku Aqualand trafiliśmy przypadkiem. Jego świetność dawno minęła. Wszystko obdrapane, niektóre atrakcje pozamykane ale pokaz delfinów był świetny!

Jeśli chodzi o parki ze zwierzątkami na wyciągnięcie ręki jest w czym wybierać ale niektóre miejsca są kontrowersyjne.

Zdecydowanie nie podobało nam się, że dzikie ptaki poprzypinane są do skał na jakiś paskach, łańcuchach itp. Natomiast miejsca w których po przejściu przez śluzę można obcować ze zwierzętami ewentualnie karmiąc je zakupioną specjalną karmą było fantastycznym przeżyciem dla mojego dziecka.

zwierzęta

zoo

zoo

zoo

zoo

wtorek, 28 lutego 2017

... oczami Norberta

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

niedziela, 26 lutego 2017

To jest absolutnie niezwykłe miejsce!

Będą zdjęcia ale zdjęcia nie pokazują nawet ułamka niezwykłości Parku wulkanu El Teide.

To trzeba zobaczyć i poczuć w sercu.

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

el teide

Kosmos!

12:37, ani_anka
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 lutego 2017

Jestem świeżo po feriach, które spędziliśmy na Teneryfie i chętnie podzielę się swoimi wspomnieniami. Zacznę od najwspanialszego i jednocześnie najtrudniejszego trekingu w moim życiu.

O wąwozie z wioski Masca do kamienistej plaży, czytałam już przed wyjazdem, więc jako tako wyrobiłam sobie zdanie na jego temat. Wiedziałam, że jest trudny i znalazłam informacje, że ma cztery kilometry. Troszkę nie pasowały mi do tego informacje, że pokonuje się go w minimum 2,5 godziny a normą są 3,5 godziny, bo to trochę długo jak na 4km. Na miejscu spotkaliśmy rodzinkę, która twierdziła, że szli aż 5 godzin w jedną stronę i od przewodnika dowiedzieli się, że trasa ma 10,5 km.

Większość ludzi pokonuje wąwóz w jedną stronę. Jeśli schodzą w dół, to na plaży biorą wodną taksówkę. Jeśli wspinają się do góry mają do dyspozycji taksówki tradycyjne oraz autobusy.

My założyliśmy, że zrobimy trasę w dwie strony. Stwiedziliśmy, że 5 do 8 godzin marszu, to dla nas norma i damy radę. Przyjechaliśmy do wioski o 9 rano (Uwaga! później jest bardzo trudno znaleźć miejsce parkingowe) i ruszyliśmy w drogę.

Najważniejsze na tej trasie są buty! Nie wyobrażam sobie żeby pójść tam w trampkach. Trasa jest cudowna. Zapierające dech w piersiach widoki. Piękne i groźnie wyglądające skały, strumyki i rzeczki, czasami małe wodospady ale... jest naprawdę trudna.

Nasz sprzęt nawigacyjny naliczył nam 14km w dół i 12 km w górę. Idąc w dół zabłądziliśmy i trochę żeśmy krążyli wśród skał szukając właściwej drogi. Zrobiliśmy zatem 26km trasy. W dół schodziliśmy 3,5 godziny i mniej więcej tyle samo do góry. Wbrew pozorom trasa w górę wcale nie jest cięższa do pokonania ale to zależy od osobistych preferencji.

Na czym dla mnie polegała trudność tej trasy? Przede wszystkim idzie się po kamieniach, dużych kamieniach, czasami po głazach. do pokonania jest dużo strumyków i rozlewisk wodnych. Nietrudno jest o kontuzję nogi a transport helikopterem w razie wypadku, to koszt 3500 Euro. Czasami idzie się po występach skalnych a w dół - przepaść :) Tylko w dwóch miejscach była poręczówka, reszta trasy - radzisz sobie jak umiesz. Ogólnie trasa jest słabo oznakowana, na początku jest okej ale są miejsca w których można się zgubić. Trzeba wypatrywać nasprajowanych na skałach białych lub żółtych kółek.

Idąc w dół zmęczyłam tak bardzo mięśnie nóg, że miałam je jak z waty a w drodze powrotnej zaczęły mi odmawiać posłuszeństwa mięśnie. Naprawdę końcówkę pokonywałam ostatkiem sił. O dziwo moje dziesięcioletnie dziecko nie było zmęczone :)

Polecam! Było warto.

Masca

Masca

Masca

Masca

Masca

 Masca

Masca

niedziela, 29 stycznia 2017

Zmogła mnie grypa, więc leżę i czytam.

Zgłębiam istotę szczęścia jakiego doświadczają Duńczycy. Hygge! podobno nieprzetłumaczalne słowo, stan szczęśliwości, prostej radości jaką dają zwyczajne rzeczy.

Łatwe? niby łatwe  

Rozmyślam o moich osobistych stanach hygge.

np. zasypianie z wtulonym synkiem na kanapie w piątkowe wieczory, kiedy próbujemy dotrwać do pierwszego miejsca na liście przbojów

picie musującego wina w lecie na tarasie w momencie kiedy już zachodzi słońce

chodzenie po lesie albo po pustej plaży

zapach psich łap

jedzenie domowej pizzy

:)

rozmarzyłam się!

Ktoś może się podzieli ze mną swoimi chwilami szczęśliwości?

poniżej zdjęcie, której jest hygge, jak dla mnie

hygge

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Wypowiadam wojnę kilogramom ;)

Wróciliśmy na górskie szlaki

zima w lesie

zima w lesie

Było pięknie ale wróciłam z grypą :(

sobota, 21 stycznia 2017

Lubię mieć zadanie. Jakieś urozmaicenie codziennej monotonii. Może niektórzy z Was obserwowali mój projekt 365 butów, który wymyśliłam jakiś czas temu a polegał on na codziennym zamieszczaniu zdjęcia butów wraz z opisem. Był to dosyć wymagający projekt, ponieważ wymagał codziennego dostępu do internetu i pewnej samodyscypliny :)

Trochę odpoczęłam po tamtym projekcie i teraz wymyśliłam kolejny. 52 portrety jednego drzewa.

Może mniej dowcipnie będzie ale jestem ciekawa efektu końcowego.

Poniżej zajawka a całość na osobnym blogu.

drzewo

13:09, ani_anka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 stycznia 2017
...czyli skończyłam z Breaking Bad. Uff, męczyłam się tym serialem trzy tygodnie, naprawdę, męczyłam się ale jakoś nie mogłam przestać go oglądać. Zakończenie, to jest klasa, fakt! Ale cały serial ogłoszono jednym z lepszych w ostatnich czasach i co do tego miałabym wątpliwości. Przede wszystkim razi mnie typowo amerykańskie moralizatorstwo. Rodzina jest najważniejsza, trzymajmy się razem, pieniądze szczęścia nie dają itp... Jeśli miałabym złośliwie podsumować sezon 4 i 5, to sprowadza się on do tego, że Mr White kombinuje jak koń pod górkę, lojalna żona pomaga mu jak możea Pinkman bruździ Brrr... nie lubię seriali
08:31, ani_anka
Link Komentarze (4) »
środa, 11 stycznia 2017

No cóż, nie jest to moja ulubiona pora roku. Dzięki wpisom na ładnych kwiatkach wiem, że od mojej ostatniej poważnej aktywności minęło dwa miesiące.

Masakra! Dwa miesiące = 3 kg :( poważnie.

Chodzę na spacery ale wiek 40+ wymaga chyba czegoś więcej. A tymczasem wiecie co mnie pochłonęło?

Oglądanie serialu Breaking Bad jestem w czwartym sezonie i film uzależnił mnie tak jak narkomanów ta meta, którą tam produkują. 

Najpierw sezon 1 oglądałam z fascynacją: jaki super film, jak ten gość walczy o przetrwanie, jak się zmienia z nieudacznika w kogoś kto potrafi zadbać o rodzinę, bla bla bla...

Potem sezon 2 oglądałam z rosnącym znudzeniem: ten Pinkman i Mr White są jak Flip i Flap, no boki zrywać po prostu

Sezon 3 wciągnęłam jednego dnia choć moja irytacja była totalna: nie wierz nigdy kobiecie, i takie tam amerykańskie bzdury o tym, jak to rodzina jest najważniejsza i wszyscy spędzają czas grając w karty w szpitalu, oczywiście mają wolne, bo ich szefowie wiedzą że rodzina jest najważniejsza, nawet oprychy i mordercy wiedzą ze rodzina jest najważniejsza i pozwalają na obsuwy w pracy, no do czasu...

Dziś rozpoczęłam sezon 4, nie wiem jeszcze jak go strawię

tymczasem

A

11:13, ani_anka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29