Interesuje mnie wszystko co jest związane ze stylem życia: wystrój wnętrz, design, moda, kuchnia, sposób spędzania wolnego czasu i sposób spędzania czasu z dziećmi. Uwielbiam stare domy, stare przedmioty, stare meble, w które można tchnąć nowe życie i stworzyć je na nowo w zupełnie nowej formie i stylu.
poniedziałek, 28 października 2013

Coroczny rytuał pisania listów do Mikołaja został dopełniony. Potem była rozmowa z moim dzieckiem (lat 7) czy Mikołaj istnieje naprawdę. Opowiedziałam mu legendę o Mikołaju i powiedziałam, że robimy prezenty na pamiątkę. Niby zrozumiał ale zachowuje się tak jakby nadal wierzył w Mikołaja. Hmm...?

listy

To samo z Wróżką Zębuszką :), czy ona istnieje naprawdę? Córka znajomych wkurzyła się strasznie jak dowiedziała się, że to wszystko ściema. Prawdę mówiąc nie wiem co z tym zrobić? Zachwyt dziecka jest uroczy ale dylemat mam czy nadal ciągnąć te rytuały.

środa, 09 października 2013

Ostatni weekend spędziliśmy na kolejnych włóczęgach po miejscach obfitujących w kesze. Trzeba przyznać, że zabawa nas wciągnęła. Byliśmy w bardzo ciekawym miejscu, na pogórzu Kaczawskim w Krainie Wygasłych Wulkanów. Kilka razy byliśmy na Ostrzycy a tym razem wybraliśmy się na Wielisławkę. Bardzo ciekawe miejsce o którym krąży wiele legend, legendy dotyczą skarbów ukrytych tu w czasie II wojny światowej więc ściągają poszukiwaczy skarbów.

Na stoku Wielisławki jest fajne urwisko (pozostałość po kamieniołomie). Z powodu swojego wyglądu nazywa się je Organami Wielisławskimi, są imponujące.

organy

Pod Wielisławką dosłownie "pod" :) jest sztolnia, dzięki miejscowym znajomym dowiedzieliśmy się gdzie jest do niej wejście a naprawdę nie jest łatwo je znaleźć. Wydrukowaliśmy sobie mapy i weszliśmy a raczej wczołgaliśmy się bo wejście ma 70cm szerokości i 50cm wysokości. Właściwie sama sobie się dziwię, że tam weszłam. Najbardziej przykre było dla mnie czołganie się w błocie ale zrobiłam to.W środku jest labirynt korytarzy, więc bez mapy raczej nie polecam.

sztolnia

środa, 02 października 2013

Gdyby nie nasza nowa zabawa, nie mielibyśmy pojęcia o miejscach takich jak to:

ryczyn

Przeszliśmy z dzieciakami 11km i nawet nie jęczeli zbyt mocno ale znajdowali sobie miejsca do odpoczynku.

odpoczynek

Wycieczka oprócz poszukiwania keszy miała też na celu zdobycie materiałów na zajęcia plastyczne do szkoły i grzybów, jednemu zrobiliśmy zdjęcie chociaż nie mam pojęcia czy to na pewno jest grzyb.

grzyb

niedziela, 15 września 2013

Dzisiaj z dzieciakami znów wybrałam się na poszukiwania skrytek. Zapisaliśmy sobie dane czterech miejsc i wyruszyliśmy na podbój okolic. Pierwszy punkt zakończył się porażką, nic nie znaleźliśmy :(

Jako drugie miejsce wybrałam coś co, powinno być ciekawe dla siedmiolatka i dziesięciolatka nawet bez skarbu. Miejsce jest świetne! Znajduje się we Wrocławiu na terenie Lotniczych Zakładów Naukowych, samoloty i helikopter bardzo interesujące dla chłopaków. Kesz znaleziony :)

helikopter

samolot

samolot

Jeszcze jedno fajne miejsce nam się trafiło w wiosce pod Wrocławiem. Dom Kargula i Pawlaka :)

sami swoi

wtorek, 10 września 2013

Tydzień szkoły już za nami ale Teoś zdążył złapać jakąś infekcję. Nie wiem czy stres go osłabił w każdym razie w weekend miał gorączkę. Gorączka gorączką ale była tak piękna pogoda, że nie mogliśmy sobie odmówić przynajmniej odrobiny rozrywki więc wyruszyliśmy na malutkie poszukiwanie skarbów. Mania geocachingu nas dopadła! Mamy już na koncie 16 skrytek i oprócz tego znaleźliśmy taką małą niespodziankę :)

Teodorów

poniedziałek, 02 września 2013

W zasadzie to na tym blogu nie miały się znaleźć wpisy tego typu ale nie mogę się powstrzymać. Byliśmy dzisiaj na apelu rozpoczynającym rok szkolny, nasze dziecko idzie do I klasy więc było to wielkie wydarzenie i wielka porażka szkoły.

Moje wyobrażenie na temat pierwszego dnia w szkole jest takie, że jest to uroczysty dzień w którym poznaje się szkołę, nauczycieli, kolegów.

Rzeczywistość w naszej szkole wyglądała tak, że weszliśmy do holu w którym był tłum zdezorientowanych rodziców i dzieci. Tłum przemieścił się do sali gimnastycznej, dzieci były wymieszane i nie uformowały się w klasy, nauczyciele byli zmieszani z rodzicami i nawet nie próbowali się zorganizować i ujawniać, panie wychowawczynie klas pierwszych pochowały się w tłumie. Dyrektor wygłosił przemowę ale nie przedstawił nawet nauczycieli klas pierwszych. Po zakończeniu apelu zobaczyłam jedną plakietkę na kiju "1A", moje dziecko chodzi do "1B" ale takiego napisu nie dostrzegliśmy, więc zaczęliśmy się dopytywać osób, które wyglądały na personel, po dłuższej chwili i kilku opryskliwych uwagach pań, w końcu uzyskaliśmy informację do jakiej sali mamy się udać. Pani nauczycielka nie miała planu lekcji, zdziwiło ją pytanie, co dzieci mają mieć na jutro w szkole i zapowiedziała, że w najbliższym czasie w klasie będzie remont i będą spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, ach i nie ma wszystkich kluczyków do szafek, bo trzecioklasiści nie oddali.

Masakra, 1 września zaskoczył nauczycieli!

Wszystko działo się w "dobrej" szkole, z wysokim poziomem nauczania, w dużym mieście wojewódzkim :). Cha, cha, cha!

20:44, ani_anka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 sierpnia 2013

Na obozie urządzanym przez Psich Ratowników, braliśmy udział w różnych zabawach terenowych i między innymi, mieliśmy za zadanie znajdować konkretne punkty za pomocą nawigacji. W związku z tym, że uwielbiam mapy i wszelkie zabawy z mapą związane, strasznie mi się to spodobało. Spodobało mi się również, że nasze dość leniwe dziecko, które zazwyczaj wszędzie jest wożone autem, chętnie biega po lesie jeśli jest to związane z jakimś zadaniem. Ktoś mi podpowiedział, nie pamiętam kto? ale dziękuję z całego serca, że są portale społecznościowe, które bawią się w chowanie i znajdowanie skrytek na całym świecie. Po powrocie z wakacji zaczęłam wgryzać się w temat i znalazłam kilka organizacji. Tak zaczęła się nasza przygoda z Geocaching Jesteśmy początkującymi poszukiwaczami ale strasznie nam się ta zabawa podoba. Włóczymy się po lesie i różnych dziwnych miejscach i z zasiedziałej rodziny staliśmy się całkiem rozruszaną rodziną.

Nie uwierzyłabym, że będziemy eksplorować strzelnicę z II wojny światowej.

geo

Albo, że będziemy uganiać się po lasach, górach i parkach z konspiracyjnymi minami, w dodatku nie po ścieżkach, tylko po chaszczach, błotach i połamanych gałęziach.

las

A dziecko, które przeszło 8km i słyszy, że zrezygnowani rodzice się naradzają, bo coś im się wydaje, że się trochę pogubili i do parkingu jest jeszcze 4km a nie 200m, wygląda jak na poniższym zdjęciu.

dziecko

Zacznę od tego, że padł nam dysk. Najpierw spędziliśmy tydzień bez komputera, teraz zaczęliśmy odtwarzać nasz komputerowy świat z backupów. Nie mam jeszcze połowy oprogramowania :(, bo wciąż nie ma czasu żeby się tym zająć. W między czasie cała nasza rodzina obchodzi urodziny, więc co tydzień mamy jakąś imprezę. Oczywiście najwięcej energii pochłonęło przygotowanie urodzin Teodora, bo z dziećmi nie ma żartów i trzeba się troszkę wysilić, żeby zapewnić im dobrą i ciekawą zabawę.

Najpierw siedzieliśmy cały wieczór, obmyślając zadania dla dzieciaków. Potem cały poranek rozmieszczałam zadania po ogrodzie, żeby nie było im za łatwo.

zadanie

zadanie

Zadań było dziesięć, np. trzeba było zgadnąć tytuł bajki na podstawie czytanego fragmentu albo zrobić kanapkę (chłopcy zrobili z serem i z cytryną ;)), były kalambury

kalambury

i udzielanie pierwszej pomocy rannemu misiowi,

miś

było zgadywanie smaków z zawiązanymi oczami

smaki

budowanie domków i samochodów z przypadkowych klocków

klocki

i zabawa w kelnera

kelner

Sądząc po minach dzieciaków i zapale z jakim wykonywały wszystkie zadania, zabawę możemy zaliczyć do udanych.

niedziela, 04 sierpnia 2013

Co roku spędzamy część wakacji na obozie dla ludzi i psów :)

W tym roku wpadłam na pomysł, żeby zabrać na obóz kolegę mojego dziecka i muszę przyznać, że byłam tym faktem trochę przerażona. Po pierwsze bałam się, że biorę na siebie odpowiedzialność za obce dziecko ale też zastanawiałam się jak chłopaki zniosą te wspólne dwa tygodnie. I jeszcze jedna obawa, jak tamtemu chłopcu spodoba się nasz sposób spędzania wolnego czasu.

Eksperyment się powiódł. Było bardzo dużo fajnej zabawy, stosunkowo mało urazów ;) i bardzo niewiele kłótni. Dzieci były gonione po lesie w dzień i w nocy, zresztą w nocy podobało im się sto razy bardziej, jedliśmy dużo niezdrowego jedzenia co przyjmowali z wdzięcznością, i myli się głównie podczas kąpieli w jeziorze a to już był dla nich raj!

Spacery w lesie urozmaicali sobie sami:

ryba

Popołudnia i wieczory były wypełnione mnóstwem zajęć, mieliśmy kilka zabaw terenowych i biegów patrolowych, pływanie na byle czym (oczywiście trzeba było posiadać pojazd własnej konstrukcji)

pirat

i napęd w postaci psa

pirat

nasz pojazd trochę tonął więc załoga umiejąca płynąć, musiała płynąć, pozostała część załogi próbowała przetrwać na pokładzie

pirat

Oczywiście był również czas na sporty ekstremalne

most

Oglądałam z moim dzieckiem program w którym ludzie robią "coś" ze śmieci. Robią burzę mózgów, każdy ma jakiś swój pomysł jak można wykorzystać dany surowiec, wybierają najlepsze propozycje i potem to wytwarzają i sprzedają.

Ja uwielbiam takie pomysły i bardzo ucieszyło mnie, że Teodor (dziecko które ma mnóstwo zabawek) też zainteresował się ideą przerabiania śmieci i postanowił zbudować sobie miasto.

miasto

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18