Interesuje mnie wszystko co jest związane ze stylem życia: wystrój wnętrz, design, moda, kuchnia, sposób spędzania wolnego czasu i sposób spędzania czasu z dziećmi. Uwielbiam stare domy, stare przedmioty, stare meble, w które można tchnąć nowe życie i stworzyć je na nowo w zupełnie nowej formie i stylu.
niedziela, 26 października 2014

Jazda po błocku czyli to co chłopcy lubią najbardziej.

Ja towarzyszę aby oglądać jesienne krajobrazy.

jesień

jesień

jesień

na zakończenie małe ognisko w żwirowni

jesień

i ciekawostka: dąb zrośnięty z czterech dębów w parku w Skale

dab

środa, 15 października 2014

W sobotę braliśmy udział w zabawie terenowej organizowanej przez Psich Ratowników. Szukaliśmy skarbu po drodze wykonując różne śmieszne zadania. My, dzieci i psie dziecko przebyliśmy przeszło 13km przedzierając się przez las i wodę.

I wiecie co? - WYGRALIŚMY

bieg

bieg

wtorek, 07 października 2014

w industrialnym domku

wieś

wieś

00:19, ani_anka
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 lipca 2014

...a to dolnośląska wioska Sobota

a

08:56, ani_anka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 lipca 2014

Dosłownie tak mieliśmy w tym roku, w sobotę byliśmy już nad jeziorem na Kaszubach.

Oto jasna strona naszych wakacji:

Jezioro, lasy i my.

a

Mnóstwo tras rowerowych zrobionych wiosną tego roku. Jeziora w strefie ciszy. Rzeki nadające się do spływów kajakowych.

a

Lasy pełne grzybów i jagód. Dzięki temu dzieci mogły jeść takie kolacje.

j

Dzieci spały w lwoodpornym namiocie zamontowanym na dachu auta i były z tego powodu mega szczęśliwe.

a

No fajnie ale jest też ciemna strona. Ja jestem estetką i do pełni szczęścia potrzebne mi jest ładne i funkcjonalne wnętrze w którym mieszkam i podczas takich wyjazdów cierpię potwornie. Domki kempingowe wołające o pomstę do nieba. Ohydne, gnijące, rozpadające się nory. Jest ich pełno w całej Polsce. Nikt o nie nie dba, nikomu nie zależy na tym żeby były przyjemne i nadawały się do życia w nich. Nie wiem jak to się dzieje i jaka jest przyczyna, że te wszystkie domki są w jednakowy sposób nieergonomiczne.

Tym razem trafiła nam się naprawdę mikro łazienka w której nie było ani jednego haczyka na którym można odwiesić ręcznik lub odłożyć ciuchów. O półce na kosmetyki nie wspomnę. Za to był malowniczy kran składający się z dwóch różnych kompletów :)

k

W wielu domkach kładzie się nacisk na dekorację wnętrza. Uroczo nieprawdaż?

Niestety w naszym domku czteroosobowym były tylko dwa krzesła w związku z tym chyba należy jeść na zmianę. Brak krzeseł to zresztą typowe dla domków letniskowych. Pewnie się te krzesła rozeszły przez wszystkie lata użytkowania i nikomu nie opłaca się dokupić. Naczynia w kuchni to zbiór nikomu niepotrzebnych przedmiotów. Jedno największe zresztą pomieszczenie nie miało żadnego gniazdka. za to były latami nieprane zasłony i inne wątpliwe atrakcje.

a

Znów namawiam męża żebyśmy kupili sobie uroczą przyczepę :)

 

 

Ostatnie pół roku było dla naszej rodziny bardzo trudnym okresem i chociaż największa fala nieszczęść, wydaje się, że przeszła, to ślady pozostały. W każdym razie mi ostatnio trudniej się pozbierać niż w okresie największej kumulacji. Cóż... w życiu bywa różnie więc z pokorą przyjmuję to co było, jest i będzie.

Nie miałam czasu ani siły pisać przez kilka miesięcy a działo się wiele. Między innymi nie mamy już tymczasów czyli Daisy i Fuksa. Daisy ma nowy dom. Znalazła go aż tysiąc kilometrów stąd.

daisy

Fuks wrócił prawie do domu, bo wzięła go siostra właścicielki. Jakoś nie iskrzyło między nami a psami na tymczasie. Piesek w typie bordera roznosił nam ogród był nadmiernie lękliwy i nadpobudliwy, potrzebował delikatności i uwagi której nie ma w naszym domowym rozgardiaszu. Suczka w typie owczarka chciała być przywódcą stada i tłamsiła naszą jedenastoletnią babcię nowofundlandkę. Mam nadzieję, że znajdą szczęście w nowych domach.

U nas pojawił się nowy członek stada, suczka labradora Iga.

iga

Zakup zupełnie spontaniczny. Rozmawialiśmy o nowym psie i zastanawialiśmy się kiedy? ale nie mieliśmy nic na oku i nie rozmawialiśmy z żadnymi hodowcami. Los sprawił, że znajomemu hodowcy ktoś po dwóch dniach oddał psa a my przez zupełny przypadek się o tym dowiedzieliśmy i podjęliśmy szybką decyzję. To znaczy prawda jest taka, że decyzję podjął Norbert a ja się tylko wściekłam ale... w końcu to labrador więc pokochałam jak dziecko :)

Labrador roznosi dom a my jesteśmy od miesiąca w trakcie przeprowadzki. Ogólnie żyjemy w totalnym bałaganie.

 

 

 

11:43, ani_anka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 kwietnia 2014

...nie mógł się otworzyć, bo się nie zamknął. Dzięki sprzyjającej pogodzie jeździmy nieustannie. Nawet nowy rok przywitaliśmy na rowerze, co chyba dobrze nam wróży na ten sezon. Teodor jest coraz sprawniejszy w związku z tym musimy podnosić poprzeczkę, np. tak:

rower

rower

Stoimy w rozkroku między domami i brak nam czasu na celebrację. Jednak akcent wiosenny się znalazł i życzenia od naszego dziecka również.

a

b

22:02, ani_anka
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 marca 2014

Właściwie to w tym roku wiosny zapraszać nie trzeba ale skoro tyle z tym radości to czemu nie?

marzanna

Podobno jutro ma być brzydko ale na razie wiosna nas rozpieszcza.

k

piątek, 07 marca 2014

Byliśmy w Tajlandii pięć lat temu, między innymi odwiedziliśmy wtedy wyspę Phuket i odebrałam ten kraj jako oazę spokoju; od ludzi emanowała delikatność i dystans, nikt nikogo nie zaczepiał i nie nagabywał. Było egzotycznie, pełno ludzi z wózkami z jedzeniem, pełno straganów z jedzeniem przy ulicy i bardzo tanio! Stragany z rękodziełem, ciuchami i innym badziewiem były w każdym małym miasteczku.

Zmieniło się bardzo, bardzo wiele. Trudno się dziwić, wszystko się zmienia tylko trochę atmosfery żal.

Obecnie:

Zaczęło się nagabywanie jak w całej reszcie turystycznego świata :( na korzyść Tajów przemawia fakt, że nie są natrętni, wystarczy ukłon i podziękowanie i odchodzą. Nie łapią, nie przekonują i nie naciągają.

Jest wszechogarniający plastik i tandeta. Nie ma już klapek z trawy morskiej, nie ma już drewnianych naczyń, wszystko wypiera plastik, guma i made in china. Żal!

Poznikały straganiki :( są pojedyncze na plaży oferujące naleśniki albo owoce i napoje ale te prawdziwe wycofały się na tyły, funkcjonują tylko wśród swoich, widocznie turyści nie bardzo jedli jedzenie "do ręki" a to kwintesencja tej kuchni. Zabawną scenkę zaobserwowaliśmy w knajpie: siedzimy i czekamy na jedzenie a tu pojawia się babina z koszykiem i zasuwa na zaplecze do kuchni i okazuje się, że ona przyniosła domowe jedzenie dla kucharzy! kurcze to czym oni nas karmią?

Na plażach pojawiły się inne straganiki a raczej ludzie z koszami, którzy sprzedają po zmroku masę badziewnych świecących zabawek, kocie uszka, lasery i inne bezsensowne rzeczy, sprzedają też petardy i lampiony chińskie.

W miastach rosną jak drożdże centra handlowe! Centra handlowe pękają w szwach, na parkingach brakuje miejsc. Współczesne świątynie. A obok rosną zamknięte osiedla. I tak umiera kolejna oryginalna kultura.

Trochę przeraża mnie globalizacja świata. Coraz mniej jest zakątków w których można się poczuć jak w zupełnie innym świecie. W sklepie hotelowym były żelki śmiejki :), ludzie na basenie czytali te same książki, tylko w różnych językach (króluje "Pięćdziesiąt twarzy Greya" :) i najnowszy Brown ) Prawie na całym świecie można na śniadanie zjeść smażony bekon a na obiad hamburgera lub pizzę. Aaaaaa.... Ratunku!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20