Interesuje mnie wszystko co jest związane ze stylem życia: wystrój wnętrz, design, moda, kuchnia, sposób spędzania wolnego czasu i sposób spędzania czasu z dziećmi. Uwielbiam stare domy, stare przedmioty, stare meble, w które można tchnąć nowe życie i stworzyć je na nowo w zupełnie nowej formie i stylu.
poniedziałek, 30 grudnia 2013

W drugi dzień świąt nagle rozchorowała się nasza ukochana suczka Bela. Tego samego dnia była operowana i wiadomo już było, że jej stan jest bardzo poważny. Noc spędziła w domu ale nie mogła dojść do siebie po operacji. Spędziłam noc doglądając jej i za każdym razem miałam wrażenie, że jest coraz gorzej. Rano podaliśmy jej kroplówkę co ją chwilowo ożywiło na tyle, że zaczęła się rozglądać po domu i leżąc machała ogonem. Zgodnie z zaleceniem weterynarza Norbert zawiózł ją na transfuzję krwi ale prawdę mówiąc zdawaliśmy sobie sprawę, że jest bardzo źle. Badania w klinice potwierdziły, że stan psa jest fatalny i postanowiliśmy, że pozwolimy jej odejść.

Belka była z nami 12 lat. Była niezwykłym labradorem. Ćwiczyła ratownictwo wodne, brała udział w zawodach i zdobywała kolejne certyfikaty. Fantastycznie skakała do wody. Była niezwykle myślącym i inteligentnym psem. Nieraz zaskakiwała nas swoimi pomysłami na sztuczki, które miały oczywiście na celu zdobycie kolejnego smakołyka.

bela

bela

bela

Żegnaj szalony psie.

22:54, ani_anka
Link Komentarze (1) »

Na początku grudnia odeszła moja babcia w wieku 90 lat. Babcia była mi bardzo bliska ponieważ w dzieciństwie spędzałam u niej w domu dużo czasu. Mogłam tam do woli grzebać w starych ciuchach, szmatkach, guzikach. Potem jako dorosła wynajdowałam w jej domu coraz to nowe "skarby", którymi urządzałam swój dom. Moja babcia była również autorką pająków, które prezentowałam kiedyś na swoim blogu i które do dzisiaj wiszą u mnie w domu.

22:10, ani_anka
Link Komentarze (3) »

Jakoś los ostatnio mnie i mojej rodziny nie oszczędza. Gdybym chciała być optymistką mogłabym powiedzieć inaczej: mam ostatnio wiele okazji do rozwoju osobistego.

Po pierwsze pojawiły się problemy związane z remontem, kto ich nie ma, kto podjął się tak szalonego czynu? Staram się cały czas patrzeć na to z dystansem ale czasem sił mi brak i w związku z tym zaangażowanie w tego bloga znacznie spadło.

Jakiś miesiąc temu pojawiły się w naszym stadzie dwa nowe psy. To bynajmniej nie było niefortunne zdarzenie ale jednak niemałe wyzwanie. Psy są u nas na "tymczasie", bo należą do mojej przyjaciółki, która wyjechała na dłużej.

Oto Fuks.

fuks

Oto Daisy

Daisy

Kolejne zdarzenia wymagają osobnych wpisów i niestety są smutne.

22:08, ani_anka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 października 2013

Coroczny rytuał pisania listów do Mikołaja został dopełniony. Potem była rozmowa z moim dzieckiem (lat 7) czy Mikołaj istnieje naprawdę. Opowiedziałam mu legendę o Mikołaju i powiedziałam, że robimy prezenty na pamiątkę. Niby zrozumiał ale zachowuje się tak jakby nadal wierzył w Mikołaja. Hmm...?

listy

To samo z Wróżką Zębuszką :), czy ona istnieje naprawdę? Córka znajomych wkurzyła się strasznie jak dowiedziała się, że to wszystko ściema. Prawdę mówiąc nie wiem co z tym zrobić? Zachwyt dziecka jest uroczy ale dylemat mam czy nadal ciągnąć te rytuały.

środa, 09 października 2013

Ostatni weekend spędziliśmy na kolejnych włóczęgach po miejscach obfitujących w kesze. Trzeba przyznać, że zabawa nas wciągnęła. Byliśmy w bardzo ciekawym miejscu, na pogórzu Kaczawskim w Krainie Wygasłych Wulkanów. Kilka razy byliśmy na Ostrzycy a tym razem wybraliśmy się na Wielisławkę. Bardzo ciekawe miejsce o którym krąży wiele legend, legendy dotyczą skarbów ukrytych tu w czasie II wojny światowej więc ściągają poszukiwaczy skarbów.

Na stoku Wielisławki jest fajne urwisko (pozostałość po kamieniołomie). Z powodu swojego wyglądu nazywa się je Organami Wielisławskimi, są imponujące.

organy

Pod Wielisławką dosłownie "pod" :) jest sztolnia, dzięki miejscowym znajomym dowiedzieliśmy się gdzie jest do niej wejście a naprawdę nie jest łatwo je znaleźć. Wydrukowaliśmy sobie mapy i weszliśmy a raczej wczołgaliśmy się bo wejście ma 70cm szerokości i 50cm wysokości. Właściwie sama sobie się dziwię, że tam weszłam. Najbardziej przykre było dla mnie czołganie się w błocie ale zrobiłam to.W środku jest labirynt korytarzy, więc bez mapy raczej nie polecam.

sztolnia

środa, 02 października 2013

Gdyby nie nasza nowa zabawa, nie mielibyśmy pojęcia o miejscach takich jak to:

ryczyn

Przeszliśmy z dzieciakami 11km i nawet nie jęczeli zbyt mocno ale znajdowali sobie miejsca do odpoczynku.

odpoczynek

Wycieczka oprócz poszukiwania keszy miała też na celu zdobycie materiałów na zajęcia plastyczne do szkoły i grzybów, jednemu zrobiliśmy zdjęcie chociaż nie mam pojęcia czy to na pewno jest grzyb.

grzyb

niedziela, 15 września 2013

Dzisiaj z dzieciakami znów wybrałam się na poszukiwania skrytek. Zapisaliśmy sobie dane czterech miejsc i wyruszyliśmy na podbój okolic. Pierwszy punkt zakończył się porażką, nic nie znaleźliśmy :(

Jako drugie miejsce wybrałam coś co, powinno być ciekawe dla siedmiolatka i dziesięciolatka nawet bez skarbu. Miejsce jest świetne! Znajduje się we Wrocławiu na terenie Lotniczych Zakładów Naukowych, samoloty i helikopter bardzo interesujące dla chłopaków. Kesz znaleziony :)

helikopter

samolot

samolot

Jeszcze jedno fajne miejsce nam się trafiło w wiosce pod Wrocławiem. Dom Kargula i Pawlaka :)

sami swoi

wtorek, 10 września 2013

Tydzień szkoły już za nami ale Teoś zdążył złapać jakąś infekcję. Nie wiem czy stres go osłabił w każdym razie w weekend miał gorączkę. Gorączka gorączką ale była tak piękna pogoda, że nie mogliśmy sobie odmówić przynajmniej odrobiny rozrywki więc wyruszyliśmy na malutkie poszukiwanie skarbów. Mania geocachingu nas dopadła! Mamy już na koncie 16 skrytek i oprócz tego znaleźliśmy taką małą niespodziankę :)

Teodorów

poniedziałek, 02 września 2013

W zasadzie to na tym blogu nie miały się znaleźć wpisy tego typu ale nie mogę się powstrzymać. Byliśmy dzisiaj na apelu rozpoczynającym rok szkolny, nasze dziecko idzie do I klasy więc było to wielkie wydarzenie i wielka porażka szkoły.

Moje wyobrażenie na temat pierwszego dnia w szkole jest takie, że jest to uroczysty dzień w którym poznaje się szkołę, nauczycieli, kolegów.

Rzeczywistość w naszej szkole wyglądała tak, że weszliśmy do holu w którym był tłum zdezorientowanych rodziców i dzieci. Tłum przemieścił się do sali gimnastycznej, dzieci były wymieszane i nie uformowały się w klasy, nauczyciele byli zmieszani z rodzicami i nawet nie próbowali się zorganizować i ujawniać, panie wychowawczynie klas pierwszych pochowały się w tłumie. Dyrektor wygłosił przemowę ale nie przedstawił nawet nauczycieli klas pierwszych. Po zakończeniu apelu zobaczyłam jedną plakietkę na kiju "1A", moje dziecko chodzi do "1B" ale takiego napisu nie dostrzegliśmy, więc zaczęliśmy się dopytywać osób, które wyglądały na personel, po dłuższej chwili i kilku opryskliwych uwagach pań, w końcu uzyskaliśmy informację do jakiej sali mamy się udać. Pani nauczycielka nie miała planu lekcji, zdziwiło ją pytanie, co dzieci mają mieć na jutro w szkole i zapowiedziała, że w najbliższym czasie w klasie będzie remont i będą spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, ach i nie ma wszystkich kluczyków do szafek, bo trzecioklasiści nie oddali.

Masakra, 1 września zaskoczył nauczycieli!

Wszystko działo się w "dobrej" szkole, z wysokim poziomem nauczania, w dużym mieście wojewódzkim :). Cha, cha, cha!

20:44, ani_anka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 sierpnia 2013

Na obozie urządzanym przez Psich Ratowników, braliśmy udział w różnych zabawach terenowych i między innymi, mieliśmy za zadanie znajdować konkretne punkty za pomocą nawigacji. W związku z tym, że uwielbiam mapy i wszelkie zabawy z mapą związane, strasznie mi się to spodobało. Spodobało mi się również, że nasze dość leniwe dziecko, które zazwyczaj wszędzie jest wożone autem, chętnie biega po lesie jeśli jest to związane z jakimś zadaniem. Ktoś mi podpowiedział, nie pamiętam kto? ale dziękuję z całego serca, że są portale społecznościowe, które bawią się w chowanie i znajdowanie skrytek na całym świecie. Po powrocie z wakacji zaczęłam wgryzać się w temat i znalazłam kilka organizacji. Tak zaczęła się nasza przygoda z Geocaching Jesteśmy początkującymi poszukiwaczami ale strasznie nam się ta zabawa podoba. Włóczymy się po lesie i różnych dziwnych miejscach i z zasiedziałej rodziny staliśmy się całkiem rozruszaną rodziną.

Nie uwierzyłabym, że będziemy eksplorować strzelnicę z II wojny światowej.

geo

Albo, że będziemy uganiać się po lasach, górach i parkach z konspiracyjnymi minami, w dodatku nie po ścieżkach, tylko po chaszczach, błotach i połamanych gałęziach.

las

A dziecko, które przeszło 8km i słyszy, że zrezygnowani rodzice się naradzają, bo coś im się wydaje, że się trochę pogubili i do parkingu jest jeszcze 4km a nie 200m, wygląda jak na poniższym zdjęciu.

dziecko

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18