Interesuje mnie wszystko co jest związane ze stylem życia: wystrój wnętrz, design, moda, kuchnia, sposób spędzania wolnego czasu i sposób spędzania czasu z dziećmi. Uwielbiam stare domy, stare przedmioty, stare meble, w które można tchnąć nowe życie i stworzyć je na nowo w zupełnie nowej formie i stylu.
niedziela, 18 sierpnia 2013

Na obozie urządzanym przez Psich Ratowników, braliśmy udział w różnych zabawach terenowych i między innymi, mieliśmy za zadanie znajdować konkretne punkty za pomocą nawigacji. W związku z tym, że uwielbiam mapy i wszelkie zabawy z mapą związane, strasznie mi się to spodobało. Spodobało mi się również, że nasze dość leniwe dziecko, które zazwyczaj wszędzie jest wożone autem, chętnie biega po lesie jeśli jest to związane z jakimś zadaniem. Ktoś mi podpowiedział, nie pamiętam kto? ale dziękuję z całego serca, że są portale społecznościowe, które bawią się w chowanie i znajdowanie skrytek na całym świecie. Po powrocie z wakacji zaczęłam wgryzać się w temat i znalazłam kilka organizacji. Tak zaczęła się nasza przygoda z Geocaching Jesteśmy początkującymi poszukiwaczami ale strasznie nam się ta zabawa podoba. Włóczymy się po lesie i różnych dziwnych miejscach i z zasiedziałej rodziny staliśmy się całkiem rozruszaną rodziną.

Nie uwierzyłabym, że będziemy eksplorować strzelnicę z II wojny światowej.

geo

Albo, że będziemy uganiać się po lasach, górach i parkach z konspiracyjnymi minami, w dodatku nie po ścieżkach, tylko po chaszczach, błotach i połamanych gałęziach.

las

A dziecko, które przeszło 8km i słyszy, że zrezygnowani rodzice się naradzają, bo coś im się wydaje, że się trochę pogubili i do parkingu jest jeszcze 4km a nie 200m, wygląda jak na poniższym zdjęciu.

dziecko

Zacznę od tego, że padł nam dysk. Najpierw spędziliśmy tydzień bez komputera, teraz zaczęliśmy odtwarzać nasz komputerowy świat z backupów. Nie mam jeszcze połowy oprogramowania :(, bo wciąż nie ma czasu żeby się tym zająć. W między czasie cała nasza rodzina obchodzi urodziny, więc co tydzień mamy jakąś imprezę. Oczywiście najwięcej energii pochłonęło przygotowanie urodzin Teodora, bo z dziećmi nie ma żartów i trzeba się troszkę wysilić, żeby zapewnić im dobrą i ciekawą zabawę.

Najpierw siedzieliśmy cały wieczór, obmyślając zadania dla dzieciaków. Potem cały poranek rozmieszczałam zadania po ogrodzie, żeby nie było im za łatwo.

zadanie

zadanie

Zadań było dziesięć, np. trzeba było zgadnąć tytuł bajki na podstawie czytanego fragmentu albo zrobić kanapkę (chłopcy zrobili z serem i z cytryną ;)), były kalambury

kalambury

i udzielanie pierwszej pomocy rannemu misiowi,

miś

było zgadywanie smaków z zawiązanymi oczami

smaki

budowanie domków i samochodów z przypadkowych klocków

klocki

i zabawa w kelnera

kelner

Sądząc po minach dzieciaków i zapale z jakim wykonywały wszystkie zadania, zabawę możemy zaliczyć do udanych.

niedziela, 04 sierpnia 2013

Co roku spędzamy część wakacji na obozie dla ludzi i psów :)

W tym roku wpadłam na pomysł, żeby zabrać na obóz kolegę mojego dziecka i muszę przyznać, że byłam tym faktem trochę przerażona. Po pierwsze bałam się, że biorę na siebie odpowiedzialność za obce dziecko ale też zastanawiałam się jak chłopaki zniosą te wspólne dwa tygodnie. I jeszcze jedna obawa, jak tamtemu chłopcu spodoba się nasz sposób spędzania wolnego czasu.

Eksperyment się powiódł. Było bardzo dużo fajnej zabawy, stosunkowo mało urazów ;) i bardzo niewiele kłótni. Dzieci były gonione po lesie w dzień i w nocy, zresztą w nocy podobało im się sto razy bardziej, jedliśmy dużo niezdrowego jedzenia co przyjmowali z wdzięcznością, i myli się głównie podczas kąpieli w jeziorze a to już był dla nich raj!

Spacery w lesie urozmaicali sobie sami:

ryba

Popołudnia i wieczory były wypełnione mnóstwem zajęć, mieliśmy kilka zabaw terenowych i biegów patrolowych, pływanie na byle czym (oczywiście trzeba było posiadać pojazd własnej konstrukcji)

pirat

i napęd w postaci psa

pirat

nasz pojazd trochę tonął więc załoga umiejąca płynąć, musiała płynąć, pozostała część załogi próbowała przetrwać na pokładzie

pirat

Oczywiście był również czas na sporty ekstremalne

most

Oglądałam z moim dzieckiem program w którym ludzie robią "coś" ze śmieci. Robią burzę mózgów, każdy ma jakiś swój pomysł jak można wykorzystać dany surowiec, wybierają najlepsze propozycje i potem to wytwarzają i sprzedają.

Ja uwielbiam takie pomysły i bardzo ucieszyło mnie, że Teodor (dziecko które ma mnóstwo zabawek) też zainteresował się ideą przerabiania śmieci i postanowił zbudować sobie miasto.

miasto

wtorek, 30 lipca 2013

Podczas naszego pobytu na wakacjach umarł nasz pies Kofik.

Koficzek był miniaturowym yorkiem, ważył 1,2 kg ale był niezwykle odważnym i zadziornym pieskiem. Niestety był również włóczęgą i prawdopodobnie podczas jednej ze swoich wędrówek zjadł coś co go zatruło, wiele tej trutki nie trzeba było na takie małe ciałko.

Kofik

14:30, ani_anka
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 czerwca 2013

Spędziliśmy bardzo przyjemny długi weekend na kaszubach.

Mieliśmy zorganizowany wyjazd związany z zawodami psów ratowniczych a przy okazji spływ kajakowy malowniczą Kłonecznicą.

Było pięknie, ach...

spływ

piątek, 07 czerwca 2013

Za sprawą naszego architekta i przyjaciela zarazem nasz dom doczekał się prezentacji w gazecie. Już raz mieliśmy taką przygodę, teraz ponownie napisano artykuł o naszej chałupie z odzysku w czerwcowym "Muratorze".

Bardzo się cieszę, że ktoś dostrzegł i docenił naszą pracę włożoną w odtworzenie starych murów.

murator

murator

18:08, ani_anka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 maja 2013

Zanosi się na to, że cały rok będzie wilgotny, zimny i melancholijny. Deszcz nieustannie płynie po szybach, wszystko rośnie jak szalone i zobaczcie co znalazłam dzisiaj w sypialni

jaszczurka

Brrr, przecież to Polska! Żeby tak jaszczurki biegały po sypialniach, fuj!

14:19, ani_anka
Link Dodaj komentarz »

Nie mogę już patrzeć na wielkanocne zdjęcia, które pojawiają się za każdym razem jak odwiedzam mojego bloga. Niestety budowa pochłania mnie tak, że nie starcza mi już pomysłów na jakiekolwiek działania w domu. Starczyło mi jednak energii żeby nauczyć moje dziecko jeżdżenia na dwóch kółkach. Niestety nie mieliśmy rowerka bez pedałów i Teodor długo jeździł sobie na rowerku czterokółkowym, w zeszłym roku zabraliśmy mu boczne kółka jednak nie zdołałam go nauczyć jazdy na dwóch, co prawda niezbyt mocno się do tego zabierałam. W tym roku stwierdziłam, że musimy dokonać tego wysiłku ponieważ nie możemy się wybrać na żadną wycieczkę a rowery rdzewieją w garażu. I udało się!

rower

Każdy nie deszczowy dzień wykorzystujemy na treningi i zastanawiamy się nad poważniejszą wyprawą na rowery. Tylko gdzie? Żeby było ciekawie i bezpiecznie dla dziecka. Na razie Teodor nie ma specjalnie opanowanego hamowania i ruszania :) więc pozostają nam szeroki i piękne, mało uczęszczane drogi leśne.

rower

piątek, 29 marca 2013

Szczerze? Wolałabym udawać w tym roku, że świąt nie ma! Pogoda i inne okoliczności sprawiają, że o świętach myślałam mało.

Dzisiaj dopiero zmusiłam się do zrobienia jakichkolwiek dekoracji, oczywiście z pomocą przyszły dzieci i ich działalność artystyczna :)

jajko z zającem dostałam od Kuby - przyjaciela mojego syna

jajo

zezowaty zając daje czadu! Teoś przyniósł go ze szkoły i od razu powiedział: fajny mi wyszedł! taki zezowaty!

zając

kurka jest kupiona od pewnej pani, która szyje takie gadżety

kura

a drewniane jajka są "dostane" od znajomych, którzy odziedziczyli je wraz z domem po babci

jaja

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17